Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

RYNKI HURTOWE WIŚNIE

Krótka bajka o nieudanym imporcie wiśni

Opowiem Wam dziś wzruszającą historię pewnego przetwórcy (nie, tym razem nie tego giganta spod Grójca, choć pewnie i jego losy naznaczone będą w tym sezonie podobnymi przypadkami).

Otóż, wyżej już wspomnianego przetwórcę od wiosny dręczyło widmo wysokich cen, które będzie musiał zapłacić za owoce. Zazwyczaj kupował je za grosze, mógł przebierać, grymasić, reklamować…

Niestety, w tym sezonie, chociaż on i jemu podobni włodarze zaklinali rzeczywistość jak mogli, los wyraźnie się od nich odwrócił. – Zapasy, nadprodukcja, brak popytu – dobrze znane  i niezawodne zaklęcia w tym roku nie zadziałały. Widmo wysokich cen i konieczność poszanowania producenta zapukały do drzwi zakładu.

Ale gdy inni stracili już nadzieję i spokornieli, on miał w zanadrzu jeszcze jednego asa w rękawie – import. Nauczony doświadczeniem, nie tracąc pewności siebie, wysłał samochody za granicę. Jakież było jego zdziwienie, gdy samochody wróciły… puste. O zgrozo. Owoców w tym roku jest mniej w całej Europie, a ceny wszędzie wysokie. Wiśni nie udało się kupić… Cóż teraz? No chyba trzeba będzie zapłacić. Jak biedaczysko zniesie taką zniewagę?

Drogi Prezesie, powtórzę raz jeszcze. Darujcie sobie import. Świat jest mały, a wieści szybko się rozchodzą. Lepiej wystawić adekwatną do sytuacji rynkowej cenę, zamiast szukać towaru gdzie indziej. W przeciwnym razie może powstać bajka o panu prezesie, który był na ustach wszystkich sadowników.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *