); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Jak grupy mogą tak bezczelnie gnębić sadowników?

Zacznijmy od tego, że grupy producentów owoców to nie są zwykłe firmy. Działają one na mocy ustawy o spółdzielczości, a powstały z unijnych dofinansowań.  Na celu miały zreformowanie handlu płodami rolnymi i zwiększenie udziału rolników w zyskach. Niektórzy prezesi chyba o tym zapomnieli i na swoich folwarkach urządzają swoistą prywatę i biznesy działające na szkodę sadowników. Działania, takie jak kontraktowanie i zbliżający się import jabłek z Ukrainy, to jawne wystąpienie przeciwko społeczności sadowników i misji grup producentów owoców. I nie ma sensu pisanie komentarzy, że zniechęcam ludzi do grup … to prezesi-cwaniacy wystarczająco zniechęcają ludzi do handlu z nimi, naprawdę nic nie muszę robić, aby ten stan rzeczy pogarszać. ZAZNACZAM,  ŻE NIE WRZUCAM WSZYSTKICH DO JEDNEGO WORKA. Są grupy działające prężnie i dobrze handlujące naszymi owocami.

Grupy, które głównie zajmują się handlem jabłkiem deserowym, w tym sezonie zwęszyły jednak najlepszy biznes na jabłku przemysłowym. Od jesieni ceny przemysłu po sortowaniu były śmiesznie niskie. Obecnie, dużymi dostawami surowca de facto blokują wzrost cen. Układ ten jest na rękę, jak zwykle wszystkim, tylko nie sadownikom. Grupa nie musi podnosić cen deseru, bo przecież przemysł jest tani a przetwórnie nie podnoszą cen skupu, bo przecież mają surowiec.

Pogłoski o imporcie czereśni z Ukrainy okazały się prawdą. Mimo przymrozków, okazało się, że naszych czereśni jest pod dostatkiem. To nie przeszkodziło niektórym w robieniu biznesu. Nie tylko moim zdaniem, takie działanie na szkodę rodzimego producenta powinno być surowo karane! I w tym miejscu nawet nie chce słyszeć słów obrony dla ludzi kierujących grupą, która handluje sobie w najlepsze importowanym towarem, podczas, gdy ma krajowy pod nosem. Spytacie czemu tak robią? Bo zwyczajnie ledwo wiążą koniec z końcem i jakoś trzeba przetrwać. Ale może nie trzeba było się kilka lat temu licytować, kto zbuduje większe hale, albo kto zamówi Actrosy z lepszym wyposażeniem.. ?

Przyznajcie się panowie. Po ile kontraktujecie te jabłka zza Buga? Za wagę w skrzyni? Z tak długim wyprzedzeniem? I to tak można? Da się? Czemu u nas nic się nie da? Czemu tak jak przetwórcy widzicie same problemy w temacie kontraktacji krajowych owoców, a przy imporcie te problemy znikają? Trąci nieco hipokryzją, prawda?

Co z tym zrobimy? My sadownicy? Co z tym zrobi Ministerstwo Rolnictwa.. państwo? służby? Ze szkodnikami trzeba postępować jednoznacznie, piętnować i karać. Wiedzcie panowie, że wielu z nas krew się gotuje a ciśnienie krwi dochodzi do niebezpiecznie wysokiego poziomu. Grupy nie są od robienia kasy na imporcie! Koniec i kropka. Panowie prezesi zakładajcie firmy handlowo-usługowe i działajcie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *