); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

A gdyby tak zablokować przetwórnie?

Co prawda operacji „tanizny w nieurodzajnym roku” na razie oparła się truskawka, głównie dzięki płynnemu handlowi hurtowemu, to nie wszędzie jest tak dobrze. Scenariusz naszych braci przetwórców jest sukcesywnie wdrażany w agreście i czarnej porzeczce. Niemcy skutecznie odcięli nas od rynków zbytu dla przetworzonego agrestu, przez co przetwórstwo tego owocu praktycznie w tym roku nie istnieje. Proponowane ceny to 0,40 za agrest i około 0,60 – 0,80 zł za porzeczkę czarną pomimo mniejszych areałów i około ¾ strat. Także w Serbii, przy 80% strat w produkcji maliny, przetwórnie proponują 100 dinarów serbskich czyli około 3,6 zł. To poniżej kosztów produkcji i rządowym zapewnieniom interwencji w tej sprawie. Także w Serbii po spadku cen wiśni na mrożenie do poziomu około 1 zł, producenci pokazują swoje niezadowolenie, wysypując owoce do rowów.

Co tu zrobić? Na wolnym rynku Ministerstwo nie może kazać komuś kupować po tyle czy po tyle. Po pierwsze to wbrew zdrowemu rozsądkowi a po wtóre śmierdzi komunizmem. Dlatego zawsze będę walczył z cenami minimalnymi, bo w dłuższej perspektywie wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Umowy kontraktacyjne na zdrowych zasadach to już inna historia na osobny artykuł… Kazać możemy tylko my, sadownicy!

Przyjmijmy najczarniejszy scenariusz. Co jeśli okaże się, że przy niedoborze surowca dostaniemy beznadziejnie niskie ceny? Kolejna jawna ale niemożliwa do udowodnienia zmowa cenowa. Co wtedy? A gdyby tak zablokować wiodące niemieckie zakłady przetwórcze? Nie możemy czekać do końca zbiorów i wtedy nawoływać do strajków, niedostarczania towaru itp. Jeśli tego nie zrobimy zawczasu, kolejny sezon będzie stracony i taak w kółko. A gdyby tak uderzyć w tych, którzy nas gnębią, wykorzystując swoją przewagę? Tych, którzy działają wbrew prawom rynkowym a ceny ustalają na nieoficjalnych spotkaniach? Głowa mnie boli, gdy czytam komentarze, że strajki nie mają sensu. Gdy obrońcy przetwórni piszą, że nie blokują gospodarstw. Ale czy sadownicy ustalają ceny, aby doprowadzić zakłady do ruiny? Nie znęcajmy się nad społeczeństwem, nie blokujmy dróg… Wytresujmy za to Niemca! ale zawczasu…

Scenariusz jest banalnie prosty. 300 – 500 osób przed każdym zakładem skutecznie zablokuje jego komunikację handlową ze światem. Oczywiście zgłaszamy zbiorowisko na policję i prosimy o ochronę – nie stoimy na terenie zakładu. Jeśli pan Niemiec wystartuje z ceną rodem ze słynnego sms’a czyli 0,70 zł na wiśnie. Wyruszamy z postulatem sprzedaży dopiero za 2 zł za kilogram. Jeśli nie, to zakład postoi tydzień. Mało tydzień, to dwa tygodnie. Jak trzeba, to i trzy…

I tu znów sprawę rozwiąże rynek. Albo przetwórca policzy koszty stałe, wypłaty, prąd, gaz itp, porówna je do kontraktów i rozważy, czy opłaca się jednak podnieść cenę i je zrealizować czy wygasić produkcję i umyć maszyny. Pomimo najczarniejszego scenariusza, czyli zgnicia owoców na drzewach i tak wygramy, bo pokażemy, że nam się nie podskakuje. W przyszłym roku pan Niemiec nawet nie pomyśli o podskakiwaniu.

Koszt wznowienia produkcji sadowniczej po jej wygaszeniu jest ogromny, zresztą doskonale to wiecie. Nie możemy do tego dopuścić. Moim zdaniem musimy być na to przygotowani jako sadownicy, bo giganty funkcjonujące na naszym rynku nie boją się jak na razie niczego… nawet naszego Ministra, któremu w moich oczach wypowiedzieli wojnę. Podsumowując uważam, że kontraktacja ucywilizuje rynek. Najskuteczniej jednak ucywilizuje go wytresowanie taką formą strajku niemieckiego kapitału. Tylko czy jesteśmy w stanie tego dokonać? Ale jak nie my to kto?

2 KOMENTARZE

  1. Potem na koniec zakład policzy straty i każdemu blokującemu z osobna wytoczy proces sądowy, taki będzie finał takiego przedsięwzięcia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *