); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Czemu nie ufamy przetwórcom?

Jak zauważył ostatnio, bardzo trafnie, prezes Maliszewski, nie wierzy w dobre intencje przetwórców. Nie wierzy nie z powodu własnego „widzi mi się” czy uprzedzeń tylko z powodu wielu lat kolokwialnego siedzenia w branży i doświadczeń z przemysłem przetwórczym. Ale nie tylko poseł Maliszewski, ale jakieś 99% sadowników wam, panowie przetwórcy nie ufa!

Można się spierać na opinie i teorie spiskowe ale wielu sadowników uważa, że przetwórcy ukręcili bat na swoją własną skórę jesienią 2018 roku. Skoro nie było ekonomicznych przeciwwskazań, żeby płacić 30 – 35 groszy za kilogram jabłek przemysłowych to czemu skrupulatnie obniżali ceny do 15 – 16 (miejscami nawet 12) groszy na zakładach w najgorszym momencie. (Ale sadownicy sprzedawali – to temat na osobne rozważania) To spowodowało powołanie rządowego programu stabilizacji cen, który przeszkodził nieco w zarabianiu kroci. Niemieckie giganty, jak wspominał Minister Rolnictwa, torpedowały program z każdej strony, aby się nie udał.

Porównajmy ostatnią jesień ze wzniosłymi i licznym ostatnio listami otwartymi KUPS i Krajowego Stowarzyszenia Przetwórców. Z pism tych płynie głęboka troska nad rolnikami i sadownikami. A gdzie ta troska się skryła jesienią? Może inaczej. W którym momencie wiosny się pojawiła?

To co się dzieje dziś na zakładach, też raczej ufności producentów nie wzbudza. Wzmożone kontrole jakości, robienie sztucznego tłoku, obniżki cen pomimo niezłego popytu na truskawki. Gdyby producenci widzieli troskę o nich samych na rampach zakładów, byliby nieco bardziej ufni. Ufność można by też zbudować na przykład zakończeniem skupu wiśni, a nie trzykrotnym puszczaniem plotki o rzekomym końcu skupu i kolejnymi obniżkami. Tak było, jak pamiętamy przecież doskonale w ubiegłym roku.

Prawda jest okrutna ale niezwykle prosta. Pieniądze, ogromne pieniądze. Widmo umów kontraktacyjnych i cen referencyjnych spędza sen z powiek prezesom i dyrektorom. Działania jakie są podejmowane przez lobby działające w ich imieniu z miejsca przekreśla dobre chęci z listów. Na koniec, biorąc pod uwagę wszystkie te wydarzenia może nasuwać się pytanie, czy aby sami nie jesteście sobie winni?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *