Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA JABŁKO DESEROWE RYNKI HURTOWE

Ceny jabłek deserowych – producent nie ma hamulców?

Ceny jabłek deserowych poszybowały w ostatnich tygodniach w górę. Na rynkach hurtowych bardzo wiele pustych miejsc. Rzecz jasna trend wzrostowy musi się gdzieś zatrzymać, w przypadku jabłek także nastąpi „giełdowa” korekta. Sytuacja w handlu jest dokładnie odwrotna niż rok temu o tej samej porze. Wtedy upokarzany był producent…

 

Wczoraj podczas wizyty na rynku hurtowym w Broniszach usłyszałem od hurtownika takie zdanie:

„W takich momentach jak ten, producent nie ma hamulców. Wczoraj był na placu sadownik, który chciał za pięknego Szampiona 80 zł..”

Z jego punktu widzenia jest to zupełnie zrozumiałe. Aktualna sytuacja nie jest jednoznacznie dobrą dla hurtowników czy pośredników. Sprzedaje się mniejsze wolumeny przy podobnych marżach, dodatkowo obraca się większymi sumami pieniędzy. Pan z którym rozmawiałem miał bardzo trzeźwe spojrzenie na sytuację i przyznał, że zwyczajnie rozumie to co się dzieje. Był natomiast bardzo zniesmaczony towarem od swojego dostawcy. Jabłka były „strojone”. Tu trzymam jego stronę. Nie ma miejsca na dziadostwo! Budowanie relacji handlowych to wzajemny szacunek bez próby wciśnięcia drugiej stronie byle czego. A już na pewno nie przy tych cenach.

Ale trzeba na to spojrzeć z drugiej strony. Każdy sadownik mógłby tamtej wiosny powiedzieć „W takich momentach jak ten, pośrednik nie ma hamulców”. Doskonale pamiętamy oferty Idareda na sortowanie po 0,35 zł/kg czy Glostera po 0,40 zł/kg na gotowo. Upokorzenie to najdelikatniejsze słowo jakiego użyje. Grube jabłko na rynkach hurtowych było po 8 – 10 zł za skrzynkę, a drobne było niemalże niesprzedawalne.

Windowanie i wzrost cen to nie widzi mi się sadowników – to po prostu ekonomia w czystej postaci. Jest popyt – jest cena. Jak spadnie pierwsze, spadnie i drugie. Z punktu widzenia sadownika nie ma w tym nic dziwnego, że po ubiegłym roku, chce otrzymać za jabłka jak najwięcej. Zwłaszcza gdy jest taka możliwość. Niektórzy nawet trochę przesadzają. Ale może to wynika z obawy o kolejny taki sezon jak ten 2018/2019?

Rozwiązań tego stanu rzeczy jest kilka. Możemy wprowadzić komunizm i ceny minimalne, ale to wyrządzi więcej szkody niż pożytku. Możemy nieco zmniejszyć produkcję i budować relacje handlowe. Możemy ucywilizować handel. Możemy wzmacniać role rynków hurtowych, aby zmniejszać dyktat sieci handlowych i ich kreowanie cen. Tak na prawdę to nie możemy tylko musimy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *