Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA FELIETON

Bitwa o spirytus, bitwa o koncentrat – kto gra do czyjej bramki?

O planach przetwarzania koncentratu jabłkowego na koncentrat słyszałem plotki już w ubiegłym tygodniu. Ale nie chciałem siać plotek, zanim cokolwiek zostanie ogłoszone. Ponadto, mówiono o czymś w rodzaju kolejnego skupu interwencyjnego. Jabłka przemysłowe miały by być skupowane w celach gorzelniczych po około 0,90 zł/kg.  Sytuacja wyszła oficjalnie na światło dzienne wczoraj. Wraz z pismem Sławomira Izdebskiego. Ale nie jest ona ani prosta, ani oczywista. Kto gra do czyjej bramki? Co jest w naszym, sadowniczym interesie? Co dałby tak działający mechanizm? Prześledźmy kilka scenariuszy.

 

Warto zapytać na początku czego potrzebujemy bardziej? Spirytusu do dezynfekcji w czasach zarazy czy soku jabłkowego? Pytanie retoryczne. Jak pisał Juliusz Słowacki w Lilli Wenedzie “nie czas żałować róż, gdy płoną lasy“. Pan Izdebski twierdzi, że to barbarzyństwo, ja i wielu moich kolegów, że konieczne działanie. W piśmie do premiera Sławomir Izdebski mówi, że spirytus można by wytwarzać ze zbóż, melasy czy cukru. Zwłaszcza, że rolnicy obecnie mają problemy ze zbytem zbóż. Szkoda, że pan przewodniczący tak ochoczo nie wysyłał pism przeciw importowi (który można nazwać rzeką) zbóż z Ukrainy. Może to z togo powodu rolnicy mają teraz problemy ze zbytem? Czemu pan przewodniczący nie walczył ze spekulantami na rynku zbóż i znowuż  nie wysyłał pism? Mąka drożeje, a zboże tanieje – toż to wbrew logice i ekonomii! Ponadto Ukraina i Rosja właśnie blokują eksport zbóż ze swoich krajów, więc można śmiało przypuszczać, że sytuacja na rynku szybko się poprawi. Zgodzę się natomiast w kwestii cukru. I w reszcie zadajmy pytanie czemu akurat przetwarzanie koncentratu na spirytus tak bardzo i tak nagle przeszkadza panu Izdebskiemu? Nie jest sadownikiem, a z dnia na dzień stanął w centrum naszej branży…

W naszym, sadowniczym interesie, jest lobbowanie za tym mechanizmem. Zarówno za przetwarzaniem koncentratu na spirytus, jak i skupem jabłek na ten sam cel. Po pierwsze wymaga tego specyficzna sytuacja, a po drugie jest w naszym ekonomicznym interesie i o to powinniśmy walczyć. Sławomir Izdebski martwi się, że gdy przyjdą przymrozki, cena koncentratu wzrośnie o 35-50%. Życie. Przetwórcy zarobią mniej. W kolejnym sezonie zarobią więcej. Na wolnym rynku produkty tanieją i drożeją w zależności od popytu i podaży. W tym przypadku również od popytu i podaży surowca – jabłka przemysłowego. Przeanalizujmy po krotce 4 scenariusze. Pierwszego najbardziej boi się autor głośnego apelu do premiera.

 

1 Mechanizm zadziała – przymrozki znacznie ograniczą plony

Najgorszy scenariusz z punktu widzenia niemieckiego oligopolu jesienią. Oznacza on wprost proporcjonalnie najwyższą cenę surowca. Jeśli chiński koncentrat pójdzie w świat, zmniejszona podaż koncentratu już wiosną nie będzie miała żadnego znaczenia. Krótko mówiąc z punktu widzenia branży przetwórczej jest to najgorsze co może się wydarzyć. Chociaż nie mają wpływu na pogodę to istnieje przypuszczenie wpływów na osoby decyzyjne w tej materii. Oczywisty i już widoczny jest także lobbing przeciw planowanemu mechanizmowi. Z punktu widzenia sadowników najbardziej zyskowny scenariusz – bitwa o surowiec.

 

2 Mechanizm zadziała – nie będzie przymrozków

Planowane (jak na razie w powijakach) skupy owoców przez gorzelnie, znacząco zmniejszyły by podaż, w tym przypadku nawet dużych plonów. Z punktu widzenia branży jest to także zły scenariusz. Będzie bowiem skutkował w sezonie zwiększonym popytem, a tego przetwórcy nie lubią, ponieważ oznacza to wysokie ceny. Dla nas, sadowników oznaczać to może przyzwoite ceny, pomimo względnego lub nawet dużego urodzaju.

 

3 Mechanizm nie zadziała – przymrozki znacznie ograniczą plony

Jeśli zabraknie pieniędzy, woli, przeszkodzi biurokracja bądź pomoże widoczny już lobbing, to dla branży przetwórczej zaczęło by się dziać lepiej, a dla sadowników gorzej. Co prawda uszczuplony plon to z natury wyższe ceny jednak kreowanie rynku będzie miało miejsce jak co roku.

 

4 Mechanizm nie zadziała – nie będzie przymrozków

Jednym słowem – wszystko zostaje po staremu. Dla nas jednoznacznie źle, dla branży jednoznacznie dobrze. W tym wypadku niestety sadownicy mogą się spodziewać najniższych cen. Które znowu, tak jak w 2018 nie będą cenami rynkowymi a wykreowanymi przez oligopol.

 

To by była największa głupota, sprzedać coś wartego 3X za X, zamiast za 3X i kupić za to to warte X ale trzy razy więcej…. Jak w tym ruskim żarciku; „Gdzie Spirit? – Predali! A gdzie dziengi? – Prepili!” –  pan Bartosz Paciorek w jednym z komentarzy pod artykułem na ten temat.

Trudno się z tym nie zgodzić, bo witać tu żelazną logikę. Gdyby rzeczywiście za daną ilość koncentratu można by kupić 3 razy tyle alkoholu, to byłoby to zwyczajnie głupie! Jednak tu także dochodzi bardzo wiele zmiennych. Chociaż przeciwnicy rozwiązania mają bardzo logiczne i rzeczowe argumenty to powinni rozpatrzyć jeszcze jedną, bardzo prawdopodobną możliwość. Po pierwsze jesteśmy w okresie ogólnego niedoboru tego surowca. A ościenne kraje nie muszą chcieć go nam sprzedać, bo tam również widoczne są braki ze względu na popyt i błyskawiczne zużycie. Zwłaszcza, gdy pandemia będzie jeszcze trwać długie tygodnie. Jeśli Niemcom, czy Litwinom także będzie go brakować, będziemy zdani sami na siebie. W tym wypadku najbardziej rozsądnym wydaje się być wytwarzanie alkoholu ze świeżej produkcji rolnej. Korzystne z ekonomicznego punktu widzenia dla rolników, a zgoła przeciwne dla przetwórstwa. Wreszcie zadajmy sobie pytanie bez czego sobie poradzimy w dobie epidemiologicznego kryzysu? Bez soku jabłkowego czy bez osobistej dezynfekcji?

Jak mówi stare rzymskie przysłowie “is fecit, cui prodest” czyli “ten zrobił, kto skorzystał”. Należy się zatem bardzo uważnie przyglądać rozwojowi tej sprawy, oraz osobom publicznie wypowiadającym się na ten temat i mieć z tyłu głowy tę łacińską sentencję.

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *