Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

ŚWIATOWE RYNKI

Ceny minimalne – Hiszpania, Polska

Ceny minimalne – ceny referencyjne. Temat rzeka. Temat, który jednym spędza sen z powiek w takim znaczeniu, żeby stał się rzeczywistością. U innych odpowiada za najbardziej krytyczne opinie. Osobiście jestem przeciwnikiem cen minimalnych. Uważam, co potwierdza historia, że powodują one więcej szkody niż pożytku. Nie jestem natomiast przeciwnikiem kontraktacji owoców przemysłowych na zdrowych warunkach. Ale to osobny temat. Warto przyjrzeć się jak temat cen minimalnych czy referencyjnych wygląda w Polsce i w Hiszpanii. A można z tego wyciągnąć wiele ciekawych wniosków.

Po fali protestów rolniczych, jakie się przetaczają przez Hiszpanię w ostatnich tygodniach. Rząd ugiął się pod żądaniami protestujących. W ubiegłym tygodniu Rada Ministrów zatwierdziła projekt ustawy dotyczący cen minimalnych. Zmiany wejdą w życie po opublikowaniu dekretu króla w dzienniku ustaw i przejściu ustawy przez parlament.

Ustawa zakłada zakaz zawierania transakcji na cenę niższą niż koszty produkcji. Ma funkcjonować coś w podobnie do naszych cen referencyjnych. W Hiszpanii wyliczać je będzie Ministerstwo Rolnictwa, a zwane będą „przewodnikiem cenowym”.

W hiszpańskich mediach nie brak także publikacji odnoszących się krytycznie do pomysłu. Także w mediach rolniczych można natrafić na artykuły ostrzegające, że interwencjonizm państwowy doprowadzi do szybszego upadku rolnictwa. Publicyści i ekonomiści ostrzegają także o spadku konkurencyjności Hiszpańskich płodów rolnych.

W Polsce temat przewija się od dawna. Stosy dokumentów przechodzą od związków do ministerstwa i z powrotem. Dziesiątki czy już setki spotkań nie wnoszą nic nowego. Gdy nacisk ze strony rolników nie ustępował w grę weszła Bruksela i argument, że się na to nie zgadza czy nie zgodzi. BO PRZECIEŻ MAMY WOLNY RYNEK! Możliwe, że temat znowu pojawi się przed wyborami, ale w wiadomym celu. Pomimo tego, że byłem i jestem przeciwnikiem takiego interweniowania w gospodarkę to widać w tej sprawie poważny dysonans.

Jak to jest, że hiszpański rząd nie musiał pytać się Brukseli o zgodę? Jak to jest, że tam się da a u nas zawsze „nic nie można zrobić?”

WNIOSKI

#1 Lobbing branży przetwórczej w Polsce jest tak silny, że prawdopodobnie nigdy nie pozwoli na wprowadzenie cen referencyjnych i kontraktacji.

#2 Protesty w Polsce są za małe, nie mają wpływu na władzę. Za mało rolników bierze udział w działaniu na korzyść rolnictwa czy lobbowaniu za korzystnymi dla niego rozwiązaniami. W efekcie, nacisk na rząd jest znikomy.

Wniosków i przyczyn jest więcej. Stara a nowa Unia, poziom biurokracji, słabsza pozycja Polski w Brukseli itp. Uważam jednak, że mają one marginalne znaczenie w tej kwestii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *