); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Przyszłość grup producenckich – debata na jubileuszu TRSK

Na czwartkowym jubileuszu TRSK w Lublinie, dużym zainteresowaniem cieszyła się ostatnia debata „Przyszłość grup producenckich”. Podobnie jak w przypadku wielu innych konferencji, to właśnie otwarta debata budzi największe zainteresowanie, ponieważ angażuje słuchaczy. Po wysłuchaniu zarówno wykładów, jak i przebiegu końcowej dyskusji, nasuwa się kilka wniosków. Wiele miejsca obecnie poświęca się krytyce sposobu działania grup producenckich. Zarówno w prywatnych rozmowach, dyskusjach na forach internetowych, pojawiają się takie głosy także w mediach ogólnopolskich. Debata TRSK poświęcona przyszłości grup producenckich. Wziął w niej udział Witold Boguta, Zbigniew Chołyk, Paweł Pączka i prowadzący, doktor Tomasz Lipa.

W przemowach poszczególnych dyskutantów bardzo dużo miejsca poświęcono tematowi owej krytyki, która w ostatnich latach spada na grupy producenckie. Pojawiło się na przykład stwierdzenie, że sadownicy, którzy nie są członkami GP nie mają moralnego prawa ich krytykować i wypowiadać się na temat sposobu ich działania. Uważam, że w tym stwierdzeniu jest błąd logiczny, ponieważ większość grup producenckich działających na terenie polski zajmuje się skupem jabłek. Sadownicy niezrzeszeni również prowadzą handel z grupami i to daje im prawo do publicznego wypowiadania się na temat jakości tego handlu.

Całkowicie rozumiem jednak punkt widzenia osób, które wzięły udział w dyskusji. Po raz kolejny, przed sadownikami wypowiadają się prezesi grup, którym trudno cokolwiek zarzucić. W imieniu całej branży z zarzutów tłumaczą się Ci, których działaniu trudno cokolwiek zarzucić.

Pan Chołyk zwrócił uwagę na to, że w sieci jest dużo negatywnych komentarzy ale przecież poparte są one konkretnymi argumentami. Oprócz tej krytyki pojawiają się również komentarze, że problemy nie dotyczą wszystkich grup, bardzo często mówi się o konkretnych przypadkach. Trudno jednak wypatrywać mi pozytywnego rozwiązania tego sporu. Przedstawiciele grup, których sposób działania jest dyskusyjny, jak ognia unikają tego typu wydarzeń. Przed sadownikami stają tylko Ci, którzy rzeczywiście mogą z czystym sumieniem namawiać do dalszego zrzeszania się. Niestety w takim przypadku mowy o rozwiązywaniu problemów czy drodze do poprawienia sytuacji nie ma. Ponieważ trudno dyskutować skąd biorą się problemy z osobami, które patologicznych sposobów działania nie uskuteczniają.

Pan prezes Pączka, zwrócił uwagę, na komunikacje grupa-sadownik. „Nie możemy się bawić w ciuciubabkę” pełna zgoda, panie prezesie. Grupa X czy Y ma docelowych klientów, asortyment i w tym kierunku, jej członkowie powinni rozwijać produkcję. Do tego potrzebna jest komunikacja i ujednolicone działań w danym kierunku. Niestety rzeczywistość pokazuje, że wśród wielu grup, niestety, nadal takowej komunikacji nie ma. Z tego powodu, jak również rozdrobnienia produkcji, ciężko skompletować przesyłkę. Jeden kontener jabłek składa się na przykład z owoców od 3 sadowników. Nie ma jednakowej twardości, wybarwienia, przez co, po dotarciu do miejsca docelowego, często nie spełnia oczekiwać klienta. Przytoczony został także argument, że gdyby ktoś zamówił naprawdę dużą partię owoców. Niezwykle ciężko jest ją skompletować w odpowiednich, jednakowych parametrach. Pomimo tego, że mamy ogromną produkcję, nie mamy czym handlować – dodał prelegent. Smutna była także puenta anegdoty pana Pączki, o kliencie z drugiego końca świata, który po dojrzeniu na buszlu, logo POLISH APPLES, powiedział, że tego nie może być, że to logo jest już spalone.

Niestety mało było czasu na pytania z sali. Maciej Cybulak wspomniał o głośnym programie, wyemitowanym w TVP Lublin. Było to około 20 minut ciągłej krytyki GP. Co do tego tematu, obie strony dyskusji miały takie samo zdanie. Program to upartyjniony, zaplanowany i stronniczy stek bzdur. Producenci programu nie pofatygowali się, aby wypowiedział się ktoś z drugiej strony. Krytyka GP poszła w świat.

Na koniec przytoczę dygresję do słów pana Chołyka. Nie jestem udziałowcem grupy, ale handluje z niektórymi. Sytuacja, która mnie osobiście dotknęła. Cztery lata temu, oddałem do znanej pod grójeckiej grupy 30 skrzyniopalet Elise. Po sortowaniu średnia w drewnianej skrzyniopalecie wyszła – uwaga, 275 kg. Dopiero po kilku tygodniach i telefonach „udało się” odnaleźć zaginione kilogramy. Podobnych sytuacji jest wiele. Oczywiście są na rynku podmioty z którymi można bezpiecznie handlować i takich należy szukać. Nie należę do żadnej grupy, ale jeśli ktoś mnie oszuka, mam prawo głośno o tym mówić. To samo działa w drugą stronę. Sadownicy krytykowani są za kiepska jakość jabłek. Mówi się o tym głośno, bez ogródek i w zasadzie wszędzie. Przecież ta sytuacja nie dotyczy wszystkich sadowników a mimo to trwa dyskusja. Jestem jednak w stanie zrozumieć, że z tej kiepskiej jakości nie będzie się tłumaczył sadownik, który produkuje towar premium. Tak samo z matactw grup nie powinni się tłumaczyć szefowie tych najlepiej działających.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *