Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

PRZETWÓRSTWO

Przetwórcy przechodzą samych siebie… tym razem martwią się o zmiany klimatu

Mamy grudzień, a to jeszcze nie czas, kiedy przetwórcy mówią o „ZAPASACH” ale mówią o czymś znacznie bardziej ciekawym. O zmianach klimatu. Na twitterowym profilu KUPSu, znajdziemy na przykład w każdym wpisie troskę o polskich sadowników. Jest to nie tyle śmieszne, co żałosne. Polscy przetwórcy martwią się o sadowników, a niemieccy o zmiany klimatu. Tyle, że gdy zrozumiemy drugie dno ich oświadczenia, dojdziemy do bardzo ciekawych wniosków.

Moje doświadczenie jest niewielkie. Ale od ponad roku analizuje, czytam i na bieżąco komentuje wiele oświadczeń, listów itp. Po przeanalizowaniu oświadczenia Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Owocowego, Warzywnego i Ziemniaczanego (BOGK) można z czystym sumieniem stwierdzić, że martwią się wyłącznie o własne portfele, a nie o klimat. Więc przysłowiowej ameryki nie odkryłem.

Po odcedzeniu korporacyjnego bełkotu, przemysł przetwórczy ma jakoby pretensje do klimatu o nadchodzące, zmniejszające się zyski. Oto kilka przykładów:

„Kilka lat ekstremalnych i niestabilnych warunków pogodowych doprowadziło do spadku plonów, co z kolei spowodowało zmniejszenie i nieregularne dostawy surowców do przetwórców.”

Każde dziecko wie, że lepsze są kolejki, albo ich wygenerowanie, nadprodukcja i lament o braku zbytu. Wszystko jest okraszone tym najważniejszym działaniem – obniżaniem ceny.

„W rezultacie zmiany klimatu prowadzą do wyższych kosztów dla przedsiębiorstw przetwórstwa owoców i warzyw, które w konsekwencji muszą inwestować, aby znaleźć rozwiązania i dostosować się do nich.”

To wprost niepojęte, że przedsiębiorstwa muszą inwestować. A tak przy okazji, zapomnieli wspomnieć o rosnących kosztach produkcji rolników…

„Pomagaj rolnikom w dalszej uprawie warzyw i owoców, pomimo ryzyka niższej wydajności operacyjnej i linii produkcyjnych.”

To właśnie radzi stowarzyszenie swoim członkom. Ale też innym przetwórcom. Najstraszniejsza jest wizja niższej wydajności linii produkcyjnej. Aby temu przeciwdziałać, trzeba się posunąć do tak drastycznych działań, jak pomoc rolnikom.

Ale już wystarczy tych sarkazmów. Prawda jest taka, że przetwórcy panicznie boją się lat niedoborów, bo zwyczajnie wtedy trzeba zapłacić wyższe ceny. Obawiają się, że mogą przyjść czasy, gdy nie będzie co przetwarzać. W połączeniu z mniejszą wydajnością to, rzecz jasna, mniejsze zyski. Ale spokojnie, nawet, gdy wiśnia była po 5 zł/kg to i tak mroźnie na niej zarobiły. Oczywiście wymarzonymi latami są takie, jak 2018. Gdzie od wiosny napędza się propagandę a w okresie skupu, tworzy się najbardziej wymyśle sposoby upodlenia producenta.

Ale nie dajcie się nabrać na szczytne cele i piękne słowa żadnego stowarzyszenia przetwórców. Najlepszym przykładem jest po raz kolejny KUPS. Jak myślicie? Po co była cała ta batalia o nie podnoszenie VAT’u? Chodziło o nas? Nic bardziej mylnego, chodziło o obawę przed mniejszymi zyskami. Każdy kto wierzy w twitterowe hasła jest naiwny. Lobbing zrobił swoje, VAT bez zmian. Tak samo w przypadku tego oświadczenia. Chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze.

https://www.bogk.org/im-dialog/profel-pressemitteilung-zur-klimaaenderung-auswirkungen-auf-obst-und-gemuese-fuer-die-verarbeitung?fbclid=IwAR0ExY8ffuUqralnJ6ltm2zdq28yQjuCMAr9ER0ZBUiDqE5gD1Ycpyaxyww

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *