); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Lepiej poinformowany sadownik, to rzadziej rozgrywany sadownik

Dużo się w naszym kraju mówi o skupie, zmowach cenowych, złych przetwórcach, nadprodukcji itp. Zdecydowanie za mało mów się natomiast o światowym handlu. Powinniśmy także znacznie więcej miejsca poświęcać cenom mrożonek i koncentratów oraz ich wolumenom. A wielu ludzi by chciało, żeby to było nadal tajemnicą. Moim marzeniem jest, aby to właśnie polski sadownik był najlepiej poinformowany. W dobie globalizacji, także rynek świeżych owoców, mrożonek i koncentratów jest zestawem naczyń połączonych. Dopiero światowa sytuacja w połączeniu z krajową da nam pełny obraz sytuacji. Rzućmy okiem gdzie aktualnie w niej się znajdujemy…

Udział krajów w światowym rynku mrożonych owoców. Źródło: https://oec.world/en/
Odbiorcy polskiego eksportu mrożonych owoców. Źródło: https://oec.world/en/

Weźmy pod lupę światowy rynek mrożonek. Tu jesteśmy największym eksporterem na świecie. Nasz udział w światowym rynku to aż 12% i 521 milionów dolarów wartości (2 004 651 700 PLN). Wydawać by się mogło, że to sukces. Owszem, ale tylko w cyfrach. W dzisiejszym świecie, ogromne korporacje dominują dane gałęzie gospodarki. Tak też jest w przetwórstwie. Duzi są coraz więksi i silniejsi i przejmują małych. Dla korporacji rolnik ma być tylko dostawcą taniego surowca. To dzieje się na naszych oczach. Co ma polski sadownik, producent malin czy truskawek z tego, że jesteśmy największym graczem na rynku? – NIC. Mamy to dzięki korporacjom, transferowaniu zysków za granice przez zagraniczne firmy, a także złej polityce rolnej. Mamy za to rosnące koszty, spadające ceny i coraz mniejszą opłacalność. To bardzo smutne.

Podobnie jest w przypadku koncentratów owocowych. Jako drugi producent koncentratu na świecie. A w ubiegłym roku – pierwszy. Polski sadownik nie ma nic z tego tytułu. Absolutnie nic. Jest wyeksploatowany do granic możliwości przez niemiecki kapitał i oligopol kreujący rynek przetwórstwa. Przetwórni z polskim kapitałem jest garstka. Działają pod dyktando „układu”. W tym przypadku także jesteśmy dostawcą taniego surowca dla korporacji.

Kto jest temu winny? Dzika prywatyzacja? Silne wpływy Niemców w naszej gospodarce? Polscy przedsiębiorcy? Politycy? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Tak czy inaczej, wszystko zaczyna się od nas. Jeżeli sami nie będziemy siebie szanować, to nie łudźmy się, że ktoś nas będzie szanował. Zakłady są dlatego budowane w Polsce, żeby przetwarzać polski surowiec. MUSZĄ GO KUPIĆ. SĄ NA NIEGO SKAZANI. Im szybciej to sobie uświadomimy, tym lepiej. To od naszych kalkulatorów powinno zależeć, czy sprzedamy po te (przykładowe) 2,50 zł/kg, czy nie. Ale żeby te kalkulatory dobrze liczyły, to moi drodzy, czytajmy, rozwijajmy się, analizujmy i myślmy samodzielnie! Nie dajmy się bez końca rozgrywać.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *