); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Przetwórstwo pod ostrzałem pytań

Wczoraj miałem okazje uczestniczyć na (moim zdaniem bardzo udanej) konferencji Sady i Ogrody w Warszawie. Pojechałem tam jako zwyczajny sadownik. Ostatnia debata, „Polskie ogrodnictwo – kłody pod nogami na drodze do sukcesu” miała gorące zakończenie. Bardzo dziękuje redakcji za udzielenie głosu, dzięki której wywiązała się jeszcze jedna dyskusja tuż po tej oficjalnej. Rozmowy w kuluarach trwały jeszcze długo…

Dyskutanci mówili o krótko i konkretnie. Zauważano przede wszystkim trudności w logistyce i jakości związanej z wysyłkami na dalekie rynki. Poruszono temat struktury odmianowej, rachunków jakie płacimy za embargo i kierunków rozwoju na przyszłość. Pod koniec poruszono temat umów kontraktacyjnych. Z punktu widzenia przemysłu przetwórczego raczej niekorzystnych. Prezes KUPS, pan Julian Pawlak, przewiduje ogromne nasadzenia i w rezultacie załamanie się rynku spowodowane gwarantowanymi cenami zbytu. Prezes Maliszewski przekonywał z kolei, że to właśnie ustabilizuje produkcje a nadwyżki sprzedawane poza kontraktacją po niższych cenach nie będą zachęcały do nasadzeń. To z kolei ustabilizuje produkcję.

Na koniec pozwolono mi zabrać głos. Mając w ręku ostatni „NATIONAL APPLE PROCESSING REPORT” napisany przez USDA, zadałem kilka pytań.

Po pierwsze dlaczego nikt w naszym kraju nie zna aktualnych cen i zapasów koncentratu? Amerykański sadownik ma takie informacje i wie czemu cena spada, bądź kiedy domagać się podwyżek. Może dlatego, że ma takie dane nie oskarża przetwórców o zmowy cenowe? W Polsce to niestety pilnie strzeżona tajemnica. W odpowiedzi uzyskałem podważenie przez panią dr Bożenę Nosecką metod badań i wiarygodności raportów USDA (zdaniem wielu najlepszych i najdokładniejszych na świecie), oraz to, że Instytut Ekonomiki Rolnictwa nie jest od tego. Trzeba obiektywnie zauważyć, że nie podawanie do publicznej informacji zapasów mrożonek i koncentratów, służy jednostronnie przemysłowi przetwórczemu, który, jak wiemy co roku, przed skupem truskawek ma ogromne zapasy wszystkiego.

Następnie nawiązałem do wypowiedzi pana Pawlaka, że zakłady zrzeszone w KUPS wydają bardzo dużo pieniędzy na badanie próbek przywożonych owoców. (Pośrednicy to dementują.) Pytanie dotyczyło tego, czy na zakładach zrzeszonych jest przetwarzane importowane jabłko spoza UE, które często ma przekroczone normy pozostałości ŚOR, bądź substancje zakazane w UE. Odpowiedź była wymijająca. Pan prezes nic o tym nie wie, KUPS nie nadzoruje tego, co robią zakłady. KUPS nie jest od kreowania polityki cenowej i generalnie nic nie może. Głosy z sali pytały „To po co jest???” O import z południa, pytałem wcześniej panią sekretarz drogą mailową, lecz odpowiedzi nie uzyskałem.

Później głos zabrał sekretarz ZSRP, pan Krzysztof Cybulak. Zadał kilka niewygodnych pytań. Między innymi to: co się stało w ubiegłym roku, że dopóki nie wystartował Eskimos cena w zbycie wynosiła od 0,15 do 0,18 zł/kg i nie dało się jej podnieść. Lecz gdy program wystartował z dnia na dzień można było płacić 0,35 zł/kg. Pytanie spotkało się z dużym zakłopotaniem prezesa Pawlaka, a odpowiedź również dotyczyła niemocy KUPS’u i również była wymijająca. Pan Cybulak zauważył jeszcze jedną ciekawą kwestię. W ubiegłym sezonie byliśmy największym producentem koncentratu na świecie, mogliśmy kreować ten światowy rynek, mógł też przyzwoicie zarobić sadownik. Tak się nie stało, bo zostaliśmy bezwzględnie wykorzystani przez przemysł przetwórczy. Prezes Związku Producentów Papryki, pan Mirosław Łuska, skwitował to słowami „ To co wy robicie to nie jest wolny rynek, to jest wolna amerykanka!”

Jak wspominałem na wstępnie rozmowy trwały jeszcze długo. Wszyscy rozeszli się w zgodzie co mnie niezmiernie cieszy. Zachęcam do zorganizowania debaty sadowników z przetwórcami. Zapraszam również sadowników do udziału we wszystkich tego typu konferencjach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *