); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Polityka przetwórni A.D. 2019

Dopiero co zdążyliśmy wymazać wspomnienia z ubiegłego, tragicznego sezonu a branża przetwórcza pokazuje obecnie swoje najgorsze oblicze. W moim odczuciu nawet gorsze niż w ubiegłym roku. Obecna spekulacja ceną to najbardziej podręcznikowy przykład przewagi kontraktowej przetwórstwa nad sadownictwem. Przetwórstwo to w naszym kraju osobny organizm gospodarczo-finansowy. Branża ta sama kreuje rzeczywistość w brew faktom i sytuacji ekonomicznej. Wykorzystuje do bólu także inne aspekty, dany moment – jak aktualny koniec zbiorów, czy rozdrobnioną i nie zjednoczoną branżę. Wszystko to jest okraszone korporacyjną bezczelnością…

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że mamy do czynienia już z drugim poważnym tąpnięciem ceny. Sztucznie wykreowanym. Ale zacznijmy od początku. Przez cały sierpień cena powoli, lecz skutecznie rosła. 15 września cena zaczęła spadać do poziomu 0,50 zł/kg. Wykorzystano tu moment największej podaży surowca. Jeśli zestawimy to z tworzeniem przez zakłady „sztucznego tłoku” mamy efekt w postaci obniżek. Jak wspominałem w nagłówku, branża ta i kilku obcokrajowców, którzy nią sterują potrafią wykreować rzeczywistość. Tak też wykreowali ogromną podaż. Zakłady pracujące na 10 – 30 % swoich mocy przerobowych sprawiły, że kolejka chętnych do sprzedaży się wydłużała. To z kolei już realny powód do obniżek. Taki paradoks… realny powód ale sztucznie stworzony…

Następnie cena zaczęła rosnąć. Co ciekawe do tego samego poziomu jak przed obniżkami. Po drodze były mniejsze zawirowania, ale jeszcze w tamtym tygodniu można było dostać za przemysł 0,62 – 0,64 zł/kg.

Koniec sezonu pokazuje nam co myślą o nas przetwórcy. Niestety wszystko to dzieje się za naszym pozwoleniem. Nikt nie podniósł głowy. Wraz z końcem października branża wykorzystuje kilka asów w rękawie. Po pierwsze obniżkę do 0,55 zł/kg. To pierwszy bodziec do zmobilizowania sadowników do pozbycia się zapasów zgromadzonych na podwórkach. Następnie wizja przerwy świątecznej. Na większości firm będziemy mieli do czynienia z 3 dniowym przestojem. Konieczność sprzedaży ostatnich partii, psujące się owoce i straszenie obniżkami mają zmusić do sprzedaży po (sztucznie) obniżonej cenie.

Dochodzi jeszcze jedna kwestia – import. Do polski wlewa się jabłko przemysłowe tragicznej jakości. Pochodzi z Rumunii, Serbii, Mołdawii, Bośni i Hercegowiny a także z Północnej Macedonii. Krajowa Administracja Skarbowa nie wie ile importujemy tego surowca, więc ja także tego nie wiem. Natomiast proceder nie jest bez znaczenia ponieważ tak czy inaczej zwiększa się podaż surowca. Sprzedawany jako polski, z przekroczonymi pozostałościami. Któż by się przejmował…

Dochodzimy do dnia dzisiejszego. Poniedziałku 26.10.2019. Dziś cena to przeważnie 0,55 zł/kg. Plotka mówi o kolejnej obniżce. Awizacje się przedłużają, atmosfera robi się nerwowa. Należy pogratulować branży jedności i wspólnego mieszania w głowach sadownikom.

Przychodzi także gorzka refleksja dla nas, sadowników. Przecież nic z tego nie byłoby możliwe, gdyby nie nasza zgoda. Pod każdym działaniem przetwórców przecież się podpisaliśmy. Może zamiast skupiać się na bezczelności, chciwości i przewadze kontraktowej. Należy się skupić nad biernością producentów. Czy gdy za rok będzie urodzaj, a na skupach dostaniemy nie 8 a 4 grosze, to czy dopiero wtedy podniesiemy głowy?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *