); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Premier w Grójeckim odwiedza sadowników – oni nic o tym nie wiedzą

Dziś w Kozietułach koło Grójca gościł premier Rzeczypospolitej Polskiej, pan Mateusz Morawiecki. Wydarzenie jest o tyle ciekawe, że gościł u sadowników, którzy w tym czasie byli w sadach. Spotkanie, było elementem kampanii wyborczej, a uczestniczyli w nim … no właśnie, kto? Bo żaden sadownik nic o tym nie wiedział.

Zacznijmy od tego, że Prezes Rady Ministrów odwiedza ziemię grójecką po raz drugi w tym samym miejscu. Po raz drugi w roku niedoborów i dobrych cen. W 2017 roku, 4 października, w tej samej hali, pan Morawiecki obiecywał obniżenie akcyzy na cydr, które do tej pory pozostało na niezmienionym poziomie.

Niestety, w ubiegłym roku, tak tragicznym dla sadowników sezonie, do zagłębia sadowniczego wysłano Ministra Rolnictwa. To on musiał znaleźć odwagę by stanąć oko w oko z niezadowolonymi sadownikami w Błędowie. Okazuje się, że Premier szeroko rozsławiony w mediach jako przyjaciel polskiej wsi, ma odwagę zawitać na sadowniczej ziemi tylko w „znośnym” roku i „kontrolowanej atmosferze”

O wizycie branżowe media dowiedziały się z Agrobiznesu lub od znajomych. Nikt nie został zaproszony. Nawet lokalna prasa. Były za to kamery telewizyjne i przekaz dla Polskiej Agencji Prasowej.

Warto porównać prawdę i przekaz medialny.

Przekaz medialny to w wielkim skrócie propaganda sukcesu. Ogłoszenie do gotowości wypłacania pomocy suszowej. Obietnice zrównania dopłat i plan dla wsi. Nagłówki i komentarz w telewizji mówił o rozmowach z sadownikami i gościnnej, gospodarskiej wizycie.

Prawda to znowuż w skrócie polityka. Wąskie grono zaproszonych gości. Tylko wybrane media. Dobre przemówienie, uściski dłoni i żadnych niewygodnych pytań.

Może premier nie miał czasu, może w pamięci miał złe doświadczenia z Jasieńca? Nie. Kampania wyborcza po prostu nie wybacza wpadek. A już na pewno nie mógł jej popsuć przypadkowy sadownik… Panie Premierze, co z tą akcyzą? A może właśnie chodziło o to, że nic i może przez to zabrakło odwagi?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *