); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Małe pomysły na wielkie sadownictwo – część piąta – kontraktacja jabłek deserowych

Dużo się ostatni mówi o kontraktacji owoców do przetwórstwa. W tej kwestii stoję murem za piewcami tego rozwiązania. W ostatnim biuletynie ZSRP był bardzo dobry wzór takiej właśnie umowy. Wzór wiążący obie strony i przewidujący kary dla obu stron. Mimo, że długo miałem mieszane przeczucia, teraz coraz bardziej dochodzę do wniosku, że jest to konieczność, która doprowadzi do uregulowania i ucywilizowania handlu. Jeszcze więcej się mówi o jakości. Niektórzy prorocy polskiego sadownictwa wręcz o niej krzyczą. Ale żeby spokojnie i sumiennie produkować przez cały sezon jabłka najwyższej jakości, potrzebna jest jakakolwiek stabilizacja. Owi prorocy wymagają największej staranności od ludzi, którzy nadal produkują “w ciemno”, nie mając nawet cienia zarysu cen zbytu. Więc powtórzę po raz kolejny, my POTRAFIMY! Nie trzeba o tym wspominać na każdym kroku. Okrutna sprawa jest taka, że ten sezon pokazał, że jakość się nie opłacała, ceny się nie różniły w żaden sposób (nie licząc ekologii)

Jeśli chcemy jakości i ceny zacznijmy kontraktować owoce najwyższej jakości. Dajmy na to … przykładowo w dwóch klasach. A (absolutnie najwyższa jakość, obniżony poziom pozostałości) oraz B (jabłka wysokiej jakości, na mniej wymagające rynki). Każdy jest w stanie oszacować z jakim plonem będzie miał do czynienia. Grupa czy firma, która ma zbyt na Lobo bez najsurowszych wymagań, kontraktuje na podstawie swoich analiz powiedzmy 1000, 2000 czy 10 000 ton odmiany Lobo w klasie B za co najmniej 0,90 PLN. Inna znajdzie dostawców Gali w klasie A po co najmniej 1,50PLN. Obie są spokojne o surowiec, trzymają stałą cenę zbytu. A sadownik od wiosny sumiennie pracuje, żeby wywiązać się umowy i wyprodukować wymagany surowiec o odpowiednich parametrach.Jakie będą tego korzyści?

  • Koniec produkcji “w ciemno”
  • Stabilizacja cen
  • Stabilizacja dostaw
  • Lepsze relacje handlowe miedzy producentami a handlem
  • Zmniejszenie procederu wojowania podmiotów między sobą obniżaniem ceny

A minusy? Nieco mniejsze zyski podmiotów handlujących owocami, a także koniec przysłowiowej “wolnej amerykanki” (dla cwaniaków)Grupom to także wyjdzie na plus. Niektórzy wiedzą, co wyprawiają duże sieci handlowe względem grup producenckich – dyktat cenowy, dyktat ich warunków. W tym przypadku, będę bronił oczywiście grup. Jeśli przeważająca większość będzie kontraktować, zwyczajnie nie pozwoli Lidlowi, Biedronce i spółce wejść sobie na głowę i kazać dostarczać po kosztach strasząc zmianą dostawcy. Każdy umie liczyć…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *