Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Cenowe szaleństwo – sadownicy nie wierzą w przypadki

W grupach producenckich niezrozumiałe obniżki cen jabłek deserowych. Miesiąc temu za kilogram jabłek w skrzyni zeszłorocznego Idareda można było otrzymać nawet 1,10 zł/kg, teraz niektóre grupy wystawiły cenę za świeżego Goldena 1,20 zł/kg. A to przecież wbrew rynkowi – to sztuczne zaniżanie cen.

Cenowa huśtawka wydaje się być nieodłącznym elementem sadowniczej rzeczywistości. Większość sadowników była przekonana, że przy znacznie mniejszej produkcji niż w ubiegłym roku, ceny będą satysfakcjonujące i stabilne. Rzeczywistość jest zupełnie odwrotna i nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem.

Zacznijmy od prognozowania plonów. Niezależnie od tego czy jabłek będziemy mieli milion czy dziesięć milionów ton musimy to dokładnie wiedzieć. Po to, żeby wiedzieć jaką strategię obrać jako branża. W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać. Na spekulacjach i szastaniu setkami tysięcy czy milionami ton zyskują spekulanci i najwięksi gracze. To, że w tym tygodniu dużo było jabłek na rynkach hurtowych nie potwierdza tez pewnego pana, który niedawno miał fantazję mówić o 3,5 milionowej produkcji.

Propaganda z owocami miękkimi to norma. Miejmy nadzieję, że z biegiem lat będziemy ją kwitować śmiechem. Od sierpnia mamy do czynienia ze wzmożoną propagandą odnośnie jabłka deserowego. Niemalże darmowa włoska Gala czy nowozelandzki Braeburn. Niebywałe plony w Europie zachodniej, którym jakością, według propagandystów oczywiście ustępujemy.  

Biznesmeni

Co do jakości też należy bardzo głośno wspomnieć, że grupom wcale na niej nie zależy! Zależy im na masie przerzuconego towaru. Gdyby tak było, za jabłka najwyższej jakości oferowane były by wyższe stawki. Obecnie wymaga się włoskiej jakości za złotówkę. Tak się niestety nie da.

Niektórzy tak krzyczą o jakości, a najlepszy biznes robią na jabłku przemysłowym. Zimą i wiosną 5 groszy, a nawet 1 grosz za kilogram. W zbycie 0,35 zł/kg. Dziś podobnie 0,45 zł/kg po sortowaniu a w zbycie 0,65 zł/kg. Marża pozostaje bez zmian. Pośrednicy, zajmujący się tym jesienią mogą o takiej pomarzyć. Oczywiście jest większa niż na jabłku deserowym.

Spisek?

Nie bez znaczenia wydaje się być domniemana zmowa cenowa, która się dokonała w Łęczeszycach w ubiegły poniedziałek. (Domniemana bo nikt nikogo nie nagrał) Każdy kto wierzy, że grupy nie dogadywały się w sprawie cen w przeszłości, żyje w świecie iluzji. Ale ceny Gali spadły – to fakt. Drugi fakt jest taki, że nagle wśród kupców i pośredników krąży i jest proponowana cena 1,10 – 1,20 zł/kg za kolejne odmiany. Kolejny raz mamy do czynienia z niesamowitym zbiegiem okoliczności. Komentujących, że mamy wolny rynek pragnę zapytać, czy umawianie się przy kawie jak kupujemy Galę to też jeden z filarów wolego rynku?

Wyjaśnienia obecnej sytuacji są dwa.

Grupy są w tak bardzo złej sytuacji finansowej, że gdy nadarza się okazja do podreperowania budżetów, bezwzględnie starają się ją wykorzystać kosztem oczywiście sadowników.

Dwa. Prezesi traktują podmioty, którymi zarządzają jak swoją własność i jak dobrze kalkulujący przedsiębiorcy widząc nadchodzącą okazję chcą ją wykorzystać. Oportuniści chcą napełnić komory po 1,00 zł/kg i sprzedawać ze znacznym zyskiem zimą. Na ich korzyść działa niedobór bazy przechowalniczej. Ale zawsze jest jakieś ale. To nie jest wasza własność panowie.

Rozwiązanie?

Jedynym skutecznym, wydawać by się mogło rozwiązaniem jest bojkot. Bojkot sprzedaży. Do tego potrzeba solidarności, której nie mamy. Potrzeba również bazy przechowalniczej na każdym podwórku, której tez niestety nie jest tyle, co być powinno. Chyba wszyscy uwierzyli już tym krzykaczom o urodzaju i taniźnie, skoro zbliżymy się niedługo do zeszłorocznych cen. Jeśli miedzy Red Jonaprince’em najwyższej jakości a zielonym Ligolem z korkiem na obierkę jest 30 groszy różnicy, to który profil produkcji powinniśmy obrać?

Dziś sytuacje mogą uratować wyłącznie przetwórnie i popyt na jabłko przemysłowe. Gdyby cena (pomódlmy się za to) doszła do złotówki, ostudzi to zapędy cenowe pośredników. Skoro UOKiK pogroził już palcem w kierunku zarówno przetwórni jak i punków skupu, najwyższy czas aby tym samym palce pogroził w kierunku grup producenckich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *