); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA

Są pierwsze transakcje zakupu Gali pomiędzy 1,90 a 2,10 zł/kg

Jeśli chodzi o zbiory Gali jesteśmy w blokach startowych. Pierwsze partie są już w skrzyniach, pierwsze klatki zostały już sprzedane na rynkach hurtowych. Także pierwsze transakcje sprzedaży owoców z drzewa zostały już zawarte. Są grupy i pośrednicy, którzy dobili targu z sadownikami w widełkach 1,90 – 2,10 zł/kg. Są tez tacy, którzy kreują inną rzeczywistość proponując 1,40 – 1,50 zł/kg. Tu jest pies pogrzebany, żeby takim właśnie panom się nie dać.

Dostaje wiele wiadomości kupcach, którzy próbują przekonać nas, sadowników o dużej produkcji i konieczności niższych cen. Sytuacja wygląda tak, że cena w ogłoszeniu kupna to jedno, a cena oferowana w prywatnej rozmowie w sadzie, to coś zupełnie innego. Okazuje się, że po oględzinach jabłek do zbioru (najczęściej bardzo wysokiej jakości) cena jaką taki pan oferuje to na przykład 1,40 – 1,50 zł/kg. Chociaż wstępnie mowa była o 1,70 – 2,00 zł/kg. Handlowiec przekonuje, że więcej się nie da, nie możemy, takie są realia, itd.  Koronnym argumentem często są włosi, którzy sprzedają Galę za 35 eurocentów. Ale Włochy są daleko i to są ich realia. Są to zarówno przedstawiciele firm, grup jak i prywatni kupcy.

Na pytanie sadownika „ALE JAK TO???” Odpowiedź jest taka sama od lat. Wie pan, my mamy koszty, prąd, transport ryzyko itp… To jabłko w sumie wyniesie mnie tyle a tyle złotych za kilogram. A ja się was spytam panowie. My to ryzyka nie mamy? Ostra zima? Mróz? Susza? Grad? Powódź? Parch?

Jak to jest, że inni mogą zapłacić 1,90 – 2,10 za Galę paskowaną i do tego nie dołożą? Warto wspomnieć, że Ci, którzy oferują (i płacą) najwyższe stawki, nie handlują jabłkami od wczoraj i wiedzą co robią. Tak to wszystko sobie wykalkulowali, że mogą dać podaną wyżej stawkę i na tym zarobią. Innym jak zwykle się „nie opłaca” I teraz dochodzimy do brutalnej konkluzji. Tak często mówicie o wolnym rynku. Cóż, rynek teraz Was zweryfikuje. Jak nie zapłacicie, to nie kupicie i to będzie wasz problem. W gospodarce wolnorynkowej trzeba być elastycznym panowie. Trzeba umieć się dostosować do sytuacji.

Jest to gra na przeczekanie, batalia o każdy grosz. Jesteśmy w takim momencie, że sadownikowi nie wolno się ugiąć. Nie odpuścić ani trochę! Nikt w przyszłym roku nie zapłaci wam 10 groszy więcej tylko dlatego, że w tym roku sprzedaliście mu 20 groszy taniej. Jeżeli w to wierzycie, to jesteście najdelikatniej mówiąc naiwni…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *