); ga('send', 'pageview');

Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

EKONOMIA SADOWNICTWA HANDEL

Małe pomysły na wielkie sadownictwo – część czwarta – dlaczego musimy sprzedawać za wagę w skrzyni?

To, że nerwy sadowników skierowane w kierunku grup powoli się kończą, wiadomo nie od dziś. Nie wiem dokładnie jaki odsetek producentów wie, że oddawanie całych partii jabłek do grup producentów owoców “w komis” a następnie czekanie z utęsknieniem na wynik sortowania (tak jak teraz czekamy na deszcz) to wymysł właśnie rodzimych, polskich grup. Na zachodzie od wielu lat normą jest sprzedawanie za wagę w skrzyni. Aby polscy sadownicy mogli żądać, aby na naszym rynku również dominował ten model handlu, muszą oferować wyrównaną jakość swoich jabłek. W obecnej sytuacji grupy mogą “bezstresowo” oddalać od siebie jakiekolwiek ryzyko. Są jak przysłowiowe “niebieskie ptaki” nie martwiąc się o nic. Wyjdzie źle – TRUDNO! Ważne, że grupa wyjdzie dobrze. Tak wiem… koszty… Sadownik natomiast, ryzyko w produkcji ponosi od cięcia do schowania jabłek w chłodni. My, sadownicy oddajemy dziś jabłka “w komis”. Często nie będąc przy sortowaniu, nie mamy pojęcia, co się dzieje (dosłownie) z owocami naszej pracy. Skoro mamy możliwość wglądu w proces sortowania – bezwzględnie z niego korzystajmy.

Rozwiązanie

Jeśli coraz częściej będziemy wymagać, lobbować za tym, bądź nie godzić się na dotychczasowy model sprzedaży, a wprowadzimy przeciwstawny, przyniesie nam to wymierne korzyści.

  • Nie będziemy się martwić żonglowaniem kalibrami (co często ma miejsce)
  • Przerzucamy część ryzyka na odbiorcę
  • Oddalamy od siebie stres związany z wynikiem sortowania/odsetkiem przemysłu
  • Poprawiamy/Tworzymy/Wzmacniamy relacje handlowe

Ale sadownicy muszą także wykazać się dobrą wolą w tej sprawie. Po pierwsze produkować najwyższej jakości owoce. Po wtóre rwać równe, jeśli chodzi o kaliber, wybarwienie etc. skrzynie. Jeśli natomiast z jakiś powodów partia będzie przeciętnej jakości, grupa może w takim wypadku kupić na przykład 10 bądź 15 skrzyń na próbę. Po sortowaniu zdecyduje, czy kupuje całość za niższą cenę czy podziękuje niedbałemu kontrahentowi. Uważam, że to rozwiązanie to konieczność! Ucywilizuje handel i przeniesie część ryzyka na grupy, które niestety aktualnie w tej materii są zupełnie beztroskie. Takie rozwiązanie może przynieść korzyści także dla grup. Lepsze relacje z dobrymi producentami. Sezonowa powtarzalność dostaw. Lepsza komunikacja względem tego, co produkować. Przy uczciwych transakcjach i komunikacji nie będzie potrzebne ciągłe mówienie o jakości, bo sadownik będzie wiedział, że to się po prostu opłaca! Opisany powyżej pomysł ma wrogów w postaci niektórych prezesów, i zysków, które niestety nieco się zmniejszą. Drogą logiki, skoro nie jest praktykowany, znaczy, że nie jest na rękę podmiotom handlującym owocami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *