Między Rzędami

BLOG SADOWNICZY

FELIETON

Sadownictwo pod ostrzałem

Czy wszystko sprzysięgło się przeciw nam? Czy to tylko moje urojenia? Im dalej w las tym więcej drzew. Kolejny miesiąc, a niestety dochodzą kolejne problemy. Nawarstwiają się … Problemy, do których rozwiązania potrzeba polityki zagranicznej, naszego lobbingu w ministerstwie i w rządzie oraz zmiany mentalności samych sadowników.

Temat na topie to spadek cen przemysłu. Jest niezwykle prawdopodobne, że doszło do zmowy cenowej. Sytuacji z jednej strony oczywistej i występującej u nas kilka razy w roku (z powodu oligopolu) a z drugiej strony niezwykle trudnej do udowodnienia. Fakty są takie, że popadamy bardzo często w panikę i na tym tracimy.

Białoruscy reeksporterzy jabłek zamawiali w naszym kraju coraz większe ilości owoców. Ale Rosjanie wyczuli pismo nosem i wprowadzili tymczasowe ograniczenia w handlu. Mimo słabego zbytu na jabłka deserowe, wydarzenie to niestety jeszcze bardziej pogarsza naszą sytuację.

Piszą do mnie plantatorzy porzeczki i malin z okolic Puław i województwa Lubelskiego. Tam gdzie są duże plantacje ze zbiorem ręcznym pracownicy sanepidu zapowiadają na okres zbiorów wzmożone kontrole fitosanitarne. Kontrolowane mają być także warunki i miejsca przechowywania środków ochrony roślin oraz paliwa, które musi znajdować się w zbiorniku z atestem. Za wzmożonymi kontrolami zapewne pójdą kary finansowe. Jak mówią rolnicy: “Jest winny znajdzie się paragraf, jest paragraf znajdzie się winny” W tym wypadku, to powiedzonko pasuje pasuje jak ulał.

W ostatnim tygodniu ktoś bardzo chciał oczernić nasze jabłka. Kto stał za czarnym PR-rem, nie wiem. Na kilku niewiązanych z sadownictwem portalach niemalże jednocześnie pojawiła się informacja o polskich jabłkach, które w rzekomej szwedzkiej kontroli 8 krotnie przekroczyły normy pozostałości pestycydów. Taka sytuacja nie miała miejsca. Jest to kłamstwo! Bujda i celowe działanie wrogich nam sił chcących oczernić polskie sadownictwo.

Pomimo tego tego, że do zbioru porzeczki czarnej jeszcze daleko i wiele może się wydarzyć, to cena jest już dawno ustalona. Po rozmowie z Pawłem, plantatorem porzeczek, dowiedziałem się, że cena niezależnie od rejonu kraju, firmy, ilości, dostawcy już w marcu była wiadoma i wynosiła 50 groszy za kilogram. Jest to cena dla producenta. Mój rozmówca jest przekonany, że w czasie zbiorów, pośrednicy będą oferowali wyższe ceny niż proponowane jemu na wiosnę. Wrócimy do tego w lipcu.

Ile jeszcze musi się stać, żebym mógł użyć słowa SPISEK, ale jednocześnie nikt nie nazwał mnie foliarzem, oszołomem czy tropicielem teorii spiskowych? Dziwne to zbiegi okoliczności się dzieją ostatnio. Czy powyższe problemy da się rozwiązać? Jasne, że tak! Z dobrą wolą polityczną, jednością sadowników i determinacją wszystkich związanych z branżą można zdziałać więcej niż wam się wydaje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *